Dołącz do czytelników
Brak wyników

III wędki na Kongresie Modern Warehouse

Baza wiedzy | 9 czerwca 2021 | NR 5
0 47

Z Bartoszem Jacyną z firmy Logisys, która jest partnerem merytorycznym III Kongresu Modern Warehouse, odbywającego się 16-17 listopada w Warszawie, rozmawia Anna Frąckowiak.

Anna Frąckowiak: Rozmawiamy w końcówce września. Za półtora miesiąca w Warszawie odbędzie się III Kongres Modern Warehouse, w którego przygotowania bardzo aktywnie się Pan zaangażował. Pytanie w związku z tym brzmi: jakich imprez potrzebuje branża logistyczno-magazynowa?
Bartosz Jacyna: To bardzo trudne pytanie. Po pierwsze, mimo tego że konferencji logistycznych odbywa się w Polsce sporo, to uważam, że bardzo trudno jest wyrwać ludzi zza ich biurek czy odciągnąć od obowiązków. Są za coś odpowiedzialni, muszą być pod telefonem, brakuje im czasu. W przypadku średnich firm, które są zarządzane twardą ręką właściciela, jest to kwestia budżetów. Nie wszystkie firmy mają przecież budżet przeznaczany na wyjazdy, szkolenie czy dokształcanie pracowników. W związku z tym z całą pewnością impreza dla logistyków, bez względu na formę, musi przełamać utarty pogląd, że uczestnicząc w niej, pracownik wydostał się ze swojego kieratu i nie robi nic konstruktywnego. W efekcie największe imprezy przyciągają od 50-150 osób, podczas gdy logistyków jest w Polsce o wiele, wiele więcej. Mam też wrażenie, że jest wśród nich spore grono stałych bywalców, którzy pojawiają się wszędzie. Brakuje świeżej krwi.


Jaka impreza mogłaby spowodować napływ tej świeżej krwi?
Gdybym znał na to odpowiedź, zapewne sam robiłbym największą konferencję w tym kraju. Postawię jednak tezę, że właściwie są trzy powody, dla których logistyk może wziąć udział w takim wydarzeniu. Pierwszy to wiedza: uczestnicy konkretnie czegoś poszukują. Drugi to spotkanie z ludźmi, którzy mają te same problemy, te same bolączki co oni. Zaczynają rozmawiać w towarzystwie i okazuje się, że problem, który jest nie do przeskoczenia w ich firmie, w innej już dawno został rozwiązany. Trafiają na przykład na prezentacje firm, które oferują rozwiązania także ich problemów. Na końcu, trzecia, jest też rozrywka. Skoro spotykają się podobni ludzie, zajmujący się tymi samymi sprawami, mogą też porozmawiać mniej merytorycznie. Natomiast który z tych powodów jest kluczowy? Tego nie wiem...

 

Większość kłopotów związanych z logistyką to problemy menedżerskie, a nie merytoryczne. Podejście menedżerskie oznacza aktywne poszukiwanie inspiracji i moim skromnym zdaniem, jeśli ktoś chce znaleźć rozwiązanie dla siebie, to powinien dostać wędkę, a nie rybkę.


Na jakie imprezy Pan jeździ?
Byłem na wielu imprezach targowych, konferencjach, ale powiem szczerze... Nie interesuje mnie klimat uśmiechów podszytych nerwowością, słanych w stronę konkurencji, która również się pojawiła, albo wręcz się wystawienniczo prezentuje. Przedstawiciel jednej z nich ma wystąpienie, drugi wstaje, zaczyna go krytykować... Jako – powiedzmy – szefa logistyki firmy cukierniczej nie interesuje mnie to zupełnie. Jako szef logistyki niewiele tam znajdę i jest mi bardzo trudno o twórczą inspirację. Prosty przykład. W dużej firmie handlowej, z którą obecnie współpracuje moja firma, pracujemy nad pojemnikiem pozwalającym przewozić produkty w odpowiednich warunkach do sklepów. Jest to temat, który można było przerobić już 3 lata temu. I co się okazuje? Że szefowa infrastruktury nawet szukała takich pojemników, ale firma inaczej stawiała priorytety, więc po prostu nie znalazła odpowiednich. Teraz projektujemy wspólnie nowe podejście do tematu, nieco z innych pobudek, ale mamy szansę obejść poprzednie granice poszukiwania, ponieważ nie boimy się szukać inspiracji.


Tyle tylko, że z inspiracją jest związane zawsze pewne zagrożenie, które zamyka się w stwierdzeniu: „Przecież oni nie znają specyfiki naszej firmy. Nie potrzebuję ogólnej inspiracji, ale wejścia w szczegół”.
I tak, i nie. Jestem zdania, że podczas prezentacji jakiegoś zagadnienia można znaleźć inspirację właśnie dlatego, że mówimy o czymś innym niż o swoim podwórku. Nie jestem z wykształcenia logistykiem, mam na branżę spojrzenie menedżera z doświadczenia. I widzę, że większość kłopotów z logistyką to problemy menedżerskie, a nie merytoryczne. Podejście menedżerskie oznacza aktywne poszukiwanie inspiracji i moim skromnym zdaniem, jeśli ktoś chce znaleźć rozwiązanie dla siebie, to powinien dostać wędkę, a nie rybę. W jednej z firm robiliśmy spotkania z potencjalnymi operatorami logistycznymi. Każdy z nich wskazywał na problem skomplikowanej struktury, która sprawia, że ciężko jest zorganizować współpracę. Koniec końców, każda z tych firm z niej zrezygnowała, ponieważ widziała siebie bardzo daleko od tego, co było jej akurat potrzebne. I nagle pojawia się inspiracja: „próbowaliście już termokapturów?”. „Jakich termokapturów?”, pytam. „W Niemczech ktoś je stosuje, widzieliśmy je nawet. Chodzi o przewożenie chemikaliów, które musiały pozostać ciepłe”. To jest ta inspiracja, o której myślę. Człowiek nigdy nie wie wszystkiego. 
Ktoś z zewnątrz, kto patrzy na to wszystko z odpowiedniej, własnej perspektywy, nie ma też obciążenia związanego z relacjami interpersonalnymi, uprzedzeniami...


...czyli wewnętrzną wojenką, torów myślenia wynikających z przyzwyczajeń. Inna sprawa, że nawet jeśli przyjdzie ktoś z zewnątrz, mający dystans, to nie uwalnia nas to od naszej własnej odpowiedzialności podczas rozwiązania problemu. Zobaczmy. Schodzą się przy stole dwa typy ludzkie. Jeden pracuje w firmie od 10 lat i wie wszystko. Oczywiście, wszystkiego nie powie na głos, bo nawet nie jest świadom, że jest to ważne. Drugi ma dystans wynikający ze spoglądania na wszystko z zewnątrz. W efekcie tego jeden do drugiego nigdy nie podchodzi. To nie zadziała. Obaj muszą stanowić zespół. Ja wspieram firmę z zewnątrz i rozmawiam na temat nowego typu nośnika, ale to jej pracownicy, mający wiedzę i długoletnie doświadczenie, zadadzą właściwe pytanie: „Zaraz, ale ten pojemnik będzie przes...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy