Dołącz do czytelników
Brak wyników

SYSTEMY SKŁADOWANIA

7 marca 2020

NR 4 (Sierpień 2019)

Kosztowne konsekwencje „regałowej katastrofy”
Kto i dlaczego ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo regałów?

0 235

Zmontowane dwa tygodnie temu regały magazynowe zawalają się, o mało nie przygniatając pracownika magazynu. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale straty w towarze są spore. Dostawca regałów odmawia uznania swej odpowiedzialności. Co dalej? 

Takie sytuacje wcale nie są rzadkie, a ta opisywana powyżej ma swój dalszy ciąg. Dostawca, a zarazem producent twierdził, że winę za regałową katastrofę ponosi użytkownik, który nieprawidłowo – jego zdaniem – użytkował regały. On – producent – dostarczył i zmontował regały zgodnie ze wszystkimi zasadami i wymogami technicznymi. Odbiorca uważał, że całkowitą winę za wypadek ponosi dostawca i założył mu sprawę w sądzie gospodarczym, domagając się zwrotu wszystkich kosztów: zakupu regałów, montażu, demontażu, uprzątnięcia magazynu, strat w towarze i strat za czas przestoju magazynu. Łącznie ponad 100 tys. zł. Taka strata z kolei pogrążyłaby producenta-dostawcę i zdecydowanie wolał postępowanie sądowe, które przy pomyślnych dla niego okolicznościach mogłoby trwać nawet trzy lata. Jednak odbiorca regałów postanowił wciągnąć do gry ubezpieczyciela dostawcy, który początkowo nie chciał się odnieść do sprawy i zdecydował, że zaczeka na wyrok sądu. Wypłacił jedynie niewielką część należnego odbiorcy regałów odszkodowanie. Gdy sprawa znalazła się na wokandzie, poszkodowana firma magazynowa postanowiła poszukać polubownego rozwiązania sporu poprzez mediacje. Tu wreszcie okazało się, że problem można jednak rozwiązać przy dobrej woli obu stron i bez konieczności prowadzenia ciągnącego się latami procesu. Tak się złożyło, że ubezpieczycielem obu stron konfliktu było to samo towarzystwo ubezpieczeniowe, które zgodziło się na treść porozumienia pomiędzy producentem regałów a ich odbiorcą. Zapisano w nim, że producent zapłaci odbiorcy część dochodzonej kwoty, a o resztę firma wystąpi do towarzystwa ubezpieczeniowego. Ugodę podpisano, a strony rozeszły się w zgodzie, choć stawka ubezpieczeniowa producenta regałów wzrosła. To był jednak niewielki koszt błędu, który spowodował zawalenie się regałów, a do którego producent nie chciał się początkowo przyznać. Zaletą mediacji było to, że w ugodzie też nie musiał się do tego błędu przyznawać – wystarczyło, że zobowiązał się do zapłaty za uzgodnioną część strat odbiorcy. I choć pewnie odbiorca już nie zamówi nigdy regałów u tego producenta, to jego korzyść polega na tym, że nie będzie oficjalnie obciążony odpowiedzialnością za „katastrofę regałową”. 

Prawo

Choć ta sprawa zakończyła się pomyślnie dla stron i bez udziału sądu, warto zastanowić się nad tym, kto i dlaczego ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo regałów, bo nie zawsze takie zdarzenia jak opisywane kończą się ugodą, roszczenia mogą mieć charakter długiej drabinki czy systemu domina, w którym kolejne podmioty są pozywane do świadczeń.

Zgodnie z Kodeksem pracy art. 207 par. 2 podstawowa odpowiedzialność spoczywa na pracodawcy, który musi chronić zdrowie i dbać o bezpieczeństwo pracowników przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. Do tego musi organizować pracę w sposób zapewniający bezpieczne i higieniczne warunki. Jeśli nie dopełni tych warunków, ponosi odpowiedzialność karną lub cywilną, w zależności od stopnia uchybienia zapisom kodeksu.

Czyli to właściciel magazynu byłby odpowiedzialny za wypadek spowodowany zawaleniem się regałów. I to on także musi dbać o właściwy stan techniczny regałów. Jednocześnie za bezpieczeństwo w magazynie odpowiada kierownik lub osoba zarządzająca pracownikami, która w razie stwierdzenia uchybień może ponieść konsekwencje co najmniej finansowe. Do odpowiedzialności można pociągnąć także pracownika, jeśli nie przestrzega on zasad BHP, ale – uwaga – nie zwalnia to z odpowiedzialności nadzorującego go kierownika. Jak widać, w pozornie oczywistej sytuacji (z winy dostawcy i montażysty zawaliły się regały) odpowiedzialność za zdarzenie może obciążać różne osoby. Jeszcze inaczej wygląda sprawa, gdy wydarzy się wypadek, a ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania, twierdząc, że brak jest odpowiedniego zapisu w umowie ubezpieczenia. Sprawy sądowe pokazują, że nie zawsze zapis jest najważniejszy, ale intencja ubezpieczyciela i ubezpieczonego przy zawieraniu umowy. Tak właśnie zdarzyło się, gdy w magazynie nastąpił wypadek śmiertelny, a ubezpieczyciel odmówił zapłaty odszkodowania z powodu braku pewnego zapisu, i które to odszkodowanie musiał zapłacić właściciel magazynu. Zapłacił, ale pozwał ubezpieczyciela do sądu, gdzie okazało się, że ostatecznie winę za brak zapisu o odszkodowaniu za śmiertelny wypadek ponosi niestaranny agent, który zapisu w umowie nie uwzględ...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy