Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ni pies, ni wydra, czyli „Solidarność” w akcji

Baza wiedzy | 14 czerwca 2021 | NR 2
0 114

Związki zawodowe od wielu miesięcy prowadzą z rządem spór o umowy-zlecenia i o dzieło zwane umowami śmieciowymi. Obrazem sporów jest niewielki w skali, lecz istotny w branży magazynowej konflikt w centrum dystrybucyjnym JYSK w Radomsku, które działając na podstawie umowy zawartej z agencją pracy tymczasowej zleciło prace przy ręcznym rozładunku kontenerów dziesięciu pracownikom z Ukrainy. Za tę decyzję miejscowa „Solidarność” wytoczyła przeciw władzom centrum swoje działa… I nie jest to jedyne centrum dystrybucyjne w Polsce, które mierzyło się lub nadal mierzy z problemem związkowców.

Ton nadaje związkom zawodowym „Solidarność”, której rola uległa znaczącej zmianie w ciągu ostatnich lat. W szczytowym okresie „S” liczyła 9-10 mln członków, stanowiąc fenomen na skalę światową. Dziś może ona liczyć na ok. pół miliona osób. Do wszystkich związków zawodowych w Polsce należy obecnie ok. 15% zatrudnionych. Funkcjonują one w 41,1% przedsiębiorstw, co daje Polsce dopiero 23. miejsce w Unii Europejskiej pod względem uzwiązkowienia.
Jak podaje Instytut Ekonomiczny NBP, związki zawodowe nadal najsilniejsze są w górnictwie, gdzie obecne są w 87% przedsiębiorstw, w 86% firm energetycznych, w większości firm komunalnych i aż w 46% firm związanych z transportem i gospodarką magazynową. Być może stąd bierze się tak intensywne zainteresowanie sporami w tych firmach wykazywane przez „S”.
Echem sporów o umowy śmieciowe jest konflikt w centrum dystrybucyjnym JYSK w Radomsku. Działając na podstawie umowy zawartej z agencją pracy tymczasowej, szefostwo centrum zleciło prace przy ręcznym rozładunku kontenerów dziesięciu pracownikom z Ukrainy. Nie są oni – jak podkreśla Bartłomiej Tulejko, dyrektor logistyki CEE JYSK w Radomsku – pracownikami firmy JYSK, lecz jedynie osobami wynajętymi przez pośrednika do wykonania prac dorywczych, z którymi JYSK nie łączy żadna bezpośrednia umowa. Mimo to w centrum zawrzało, a miejscowa „Solidarność” powiadomiła media o tym, że zamiast bezrobotnych z okolic Radomska JYSK zatrudnia Ukraińców, podczas gdy bezrobocie w mieście sięga 18%. 
Na spór o Ukraińców nakłada się prowadzony od dwóch lat spór zbiorowy „S” z szefostwem JYSK o 40-proc. podwyżkę płac dla wszystkich pracowników. Spór utknął w martwym punkcie, z prowadzenia go zrezygnowało w międzyczasie dwóch mediatorów, jednak w marcu lokalne siły „S” wspierane przez związkowców przybyłych z całej Polski zorganizowały przed siedzibą firmy kilkudziesięcioosobową pikietę. 
– Zaledwie garstka z jej uczestników była członkami związku zawodowego naszego Centrum – mówi Bartłomiej Tulejko – i odniosłem wrażenie, że jest to jakaś część ogólnopolskiej akcji politycznej organizowanej przez „Solidarność”. 
Pikieta nie przyniosła żadnego rozwiązania, a podobna akcja zorganizowana została pod siedzibą Tesco w Krakowie, gdzie członkowie lokalnej „S” także stanowili niewielką część uczestników.

Argument dyrektora


Nie ma w tym nic dziwnego, jeśli spojrzeć na statystyki stwierdzające, że w kraju, w którym jeszcze 20 lat temu 40% pracowników należało do związków zawodowych, dziś członkami organizacji broniących praw pracowniczych jest zaledwie 15% wszystkich zatrudnionych. Pozostali w większości są przekonani, że rola związków jest dziś niewielka lub żadna. Nie znaczy to jednak, że taka powinna być, tym bardziej że oczekiwania pracodawców są inne. 
– Nową rolą związków zawodowych jest partnerstwo z pracodawcą w celu zapewnienia macierzystej firmie elastyczności działania i konkurencyjności na rynku – mówi dyrektor Tulejko. – Dopiero następnym etapem jest dalsza dbałość o interesy pracowników. W globalnej gospodarce pracodawca musi myśleć globalnie i tak działać, by jego firma elastycznie reagowała na potrzeby rynku. Innymi słowy, w pewnych sytuacjach zlecamy pilne zadania pracownikom tymczasowym, co umożliwia utrzymanie na stałym poziomie zatrudnienie pracowników na umowę o pracę.
Nie sposób odmówić dyrektorowi logiki myślenia. W centrach logistycznych często występuje spiętrzenie prac rozładunkowych uzależnione – jak w wypadku JYSK – od fali zamówień spływających z 9 krajów obsługiwanych przez centrum w Radomsku. Wykorzystanie pracowników dorywczych bywa więc niezbędne, jeśli firma dba o swych stałych pracowników. W przeciwnym razie to oni właśnie musieliby się stać pracownikami w większości zatrudnianymi dorywczo, na śmieciową umowę-zlecenie.
– Dlatego Ukraińcy u nas pracują i nie wykluczamy dalszej ich pracy u nas w przyszłości – mówi Tulejko – a niechęć do nich jest zupełnie niezrozumiała dla duńskiego właściciela. W bliźniaczym centrum JYSK w Danii pracuje wielu Polaków, a mimo to tamtejsze związki zawodowe nie prowadzą żadnych akcji ani protestów przeciwko ich obecności, choć pewnie wolałaby widzieć Duńczyków na miejscach Polaków.
„To, co robi dyrekcja, jest skandaliczne, działania te uderzają nie tylko bezpośrednio w pracowników, ale w całą społeczność lokalną” – napisali związkowcy w piśmie do władz powiatu i pani prezydent Radomska, w którym wyrażają swoje oburzenie z powodu zatrudniania obcokrajowców. 
W świetle zmian zachodzących na rynku to stwierdzenie związkowców wydaje się nie do obronienia i jest przykładem niezrozumienia roli związków zawodowych na nowoczesnym rynku pracy. Przyjmując spór w Radomsku za przykład skrajnie różnych spojrzeń na rzeczywistość, można stwierdzić, że wbrew opinii „S” działania pracodawcy chronią w tym wypadku istniejące miejsca pracy i dają trwałość zatrudnienia pracującej w firmie załodze. Jak potwierdza zarząd, 80% pracowników ma stałe umowy o pracę, choć z czysto ekonomicznego punktu widzenia firmie bardziej by się opłacała sytuacja dokładnie odwrotna, w której 80% pracowników wykonuje swoje obowiązki w ramach umowy-zlecenia. Można się tylko domyślać, że być może wtedy wartość netto ich wynagrodzeń mogłaby wzrosnąć, choć pewnie nie aż o 40%. 

Razem czy osobno


Związki zawodowe najczęściej nadal pojmują swoją obecność w firmie, jak bycie w opozycji wobec pracodawcy, zgodnie z zasadą My i Oni. To wygodne dla związków, które mogą przyjmować postawę niemal wyłącznie roszczeniową. Pracodawca natomiast oczekuje w dzisiejszych czasach współpracy i porozumienia ze związkami na poziomie firmy, co wiąże się także z wzięciem odpowiedzialności za jej funkcjonowanie. I tutaj – jak potwierdzają menedżerowie z wielu firm – nie zmienia się funkcja związków jako strażnika praw pracowniczych, bezpieczeństwa pracy i jako przeciwwagi dla pracodawcy – ale są to funkcje podporządkowane współpracy, która ma przede wszystkim zapewnić firmie przetrwanie. 
Tymczasem na pytanie o to, co można zapisać na konto wspólnych osiągnięć związków zawodowych i kierownictwa firmy w ostatnich latach, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” JYSK Przemysław Kowalski odpowiada: – Trudno mówić o wspólnych osiągnięciach, gdyż od października 2011 r.
jesteśmy w sporze zbiorowym z JYSK Sp. z o.o.
Osiągnięciem mogą być podwyżki dla pracowników.
Za najważniejszy problemem pracowników centrum dystrybucyjnego przewodniczący zakładowej „S” uważa „równoważny system czasu pracy i częste zmiany harmonogramów pracy, co ma negatywny wpływ na życie prywatne danego pracownika. W zimie na pewno problemem w niektórych działach jest...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy