Dołącz do czytelników
Brak wyników

Woda – wróg numer jeden

Baza wiedzy | 9 czerwca 2021 | NR 1
0 129

Choć awarie bram zdarzają się cały rok, zima jest porą, gdy pojawiają się one częściej. A na dodatek to wtedy ich skutki są najbardziej dotkliwe dla użytkowników. Jak twierdzą fachowcy, to właśnie zimą ujawniają się skutki całorocznych zaniedbań lub braku konserwacji bram. Jakich konkretnie? 

Typowym zimowym problemem jest przymarzanie do podłoża uszczelki dolnej listwy bramy. Ale zdarza się to jedynie wtedy, gdy wjazd jest nieuprzątnięty, zalega na nim śnieg, błoto czy też zwykła kałuża wody. 
– Jeśli pracownik rano uruchomi bramę, nie sprawdziwszy, czy uszczelka nie przymarzła do podłoża, może ona się oderwać – mówi Mariusz Przewoźnik z firmy Hörmann. – A w najgorszym razie, jeśli powierzchnia przywierania jest duża, może zostać uszkodzona brama czy nawet zerwany napęd ręczny.
To, jaka powierzchnia uszczelki przymarza, zależy od jej kształtu i tego, jak układa się guma podczas zamykania bramy. Kiepska, źle wyprofilowana i szybko twardniejąca na mrozie uszczelka może przywrzeć dużą powierzchnią do podłoża. A ponieważ dodatkowo nie obejmuje dokładnie progu, przez to woda przecieka do wnętrza hali magazynowej. Kwestia precyzyjnego wykonania progu dopasowanego do bramy jest  także powiązana z tym problemem, ponieważ przy nierównym czy krzywym progu uszczelka nie będzie w stanie doszczelnić podłoża.
Zimą przytrafiają się także kłopoty z fotokomórkami, których zadaniem jest wysyłanie sygnałów do centralki sterującej bramą. Zabrudzone śniegiem czy błotem fotokomórki nie przekazują informacji i zakłócają sprawne funkcjonowanie  bramy – światło nadajnika nie dociera do odbiornika i brama nie startuje. Niektórzy producenci chronią fotokomórki przed nadmiarem wody odkładającej się w profilu uszczelki, odprowadzając ją na zewnątrz specjalnymi wężykami. Nie jest to fanaberia, ponieważ zamarznięta woda może uszczelkę nawet rozerwać.

 

Woda zwiększa ciężar bramy – niby nieznacznie, bo zaledwie o kilka, kilkanaście kilogramów, ale te kilogramy pomnożone przez tysiące cykli podnoszenia i opuszczania bramy przekładają się na szybsze tempo zużycia napędu, sprężyn i linek (Źródło: Kolbud)


 Współczynnik K i ciężka woda
Zima to także czas weryfikacji współczynnika przenikalności cieplnej bramy – k = 0,60 W/m2K, który oznacza wielkość strat ciepła. Im lepsza brama, tym ten współczynnik jest niższy. Ale diabeł tkwi w szczegółach i dlatego ten nominalny, podany przez producenta współczynnik może się znacząco różnić po roku, dwóch latach użytkowania bramy i być znacznie wyższy. Dzieje się tak dlatego, ponieważ w panelach, z których składa się brama, znajduje się pianka. Nie można jej zabezpieczyć w stu procentach przed pochłanianiem przez nią wilgoci, dlatego z biegiem czasu nasiąka ona wodą. A ta, zamarzając wewnątrz pianki, sprawia, że ten właśnie współczynnik zmienia się na coraz mniej korzystny. Jeszcze kilkanaście lat temu boczne krawędzie paneli zabezpieczano silikonem i pianki nie wchłaniały wody. Jednak rosnąca konkurencja wraz z presją na ceny bram sprawiła, że producenci zrezygnowali z tego wydatku.
Woda zwiększa ciężar bramy – niby nieznacznie, bo zaledwie o kilka, kilkanaście kilogramów. Ale te kilogramy pomnożone przez tysiące cykli podnoszenia i opuszczania bramy przekładają się na szybsze tempo zużycia napędu, sprężyn i linek – elementów najczęściej wymienianych w bramach.

 

– Jeszcze nie spotkałem klienta, który wymieniłby sprężynę przed jej pęknięciem. A taka awaria zdarza się zwykle w najmniej oczekiwanym momencie – stwierdza Robert Myśliński, szef firmy Robson, od lat zajmujący się konserwacją bram i napędów.


 
Sprężyny w cyklu 
– Każda sprężyna ma określoną liczbę cykli pracy, które może wykonać, czyli rozciągnąć się i skurczyć określoną ilość razy – mówi Robert Myśliński, szef firmy Robson, od lat zajmujący się konserwacją bram i napędów. – I to właśnie sprężyny są elementami bram, które najczęściej się zużywają.
Zużycie to jeszcze nie awaria, jednak brak przewidywania konsekwencji pęknięcia sprężyn jest przyczyną awarii i na przykład niemożności zamknięcia bramy. A to właśnie niesprawne sprężyny są w 80% przyczynami kłopotów z bramą, niezależnie od pory roku.
Jak wyjaśnia Robert Myśliński, większość bram ma licznik cykli. Łatwo jest więc obliczyć, kiedy sprężyna się zużyje. Ale, jak twierdzi, jeszcze nie spotkał klienta, który wymieniłby sprężynę przed jej pęknięciem. A taka awaria zdarza się zwykle w najmniej oczekiwanym momencie, np. podczas silnych mrozów. Nowoczesne bramy mają wbudowane zabezpieczenia, które nie pozwalają bramie samoistnie opaść i zatrzymują ją w momencie, gdy pęka sprężyna. Jeśli serwis nie usunie awarii w ciągu kilku godzin, pracownicy magazynu często samodzielnie próbują na siłę opuścić, bądź podnieść bramę, co kończy się jej poważnym uszkodzeniem. A to kosztuje znacznie więcej niż wymiana sprężyn. Jeszcze większy problem jest wtedy, kiedy sprężyny są nietypowe i trzeba kilka dni czekać na dostawę nowego kompletu od producenta.
– Namawiamy klientów, którzy mają kilka takich samych bram, by mieli pod ręką choć jeden komplet sprężyn, ale rzadko kto daje się przekonać, mówiąc o kosztach – mówi Myśliński. – Tymczasem nieraz zdarzało się, że pracownicy Robsona dwa razy dziennie jeździli do uszkodzonej bramy, by ją rano otworzyć i wieczorem zamknąć w oczekiwaniu na dos...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy