Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na zakupy ze smartfonem

Baza wiedzy | 16 czerwca 2021 | NR 6
0 199

O nowych możliwościach, jakie systemy automatycznej identyfikacji i popularyzacja rozwiązań mobilnych niosą dla handlu detalicznego, z Dominikiem Kupiszem z Instytutu Logistyki i Magazynowania rozmawia Marcin Jurczak. 

Co możemy dziś zaproponować klientowi, który przychodzi do sklepu ze smartfonem?
Dzisiejsze możliwości są nieograniczone. Rozwiązania, które proponują twórcy aplikacji, limitowane są wyłącznie pomysłowością ich autorów i specjalistów od marketingu. Telefon komórkowy, który jest podłączony do internetu, a także ma kamerę, która może zeskanować kod kreskowy, dostarcza klientowi niemal nieskończonej liczby informacji. Zaczynając od instrukcji obsługi, składu, tabeli wartości odżywczych, poprzez porównywanie cen do oferty produktów komplementarnych – a to nie koniec możliwości. 

 

 

Czego jeszcze się spodziewać?
Aplikacje mobilne uruchamiają dziś także sieci handlowe, uzupełniając nimi kanał dystrybucji, w którym klienci mogą realizować pełny proces zakupowy. Dzięki takim rozwiązaniom konsument nie musi siadać przed komputerem, by kupować w internecie. Nie musi także tracić wolnego czasu na robienie zakupów, ponieważ cały proces zakupowy może zrealizować w tzw. międzyczasie: jadąc tramwajem czy chociażby w czasie nudnego spotkania. Telefon komórkowy realizuje zatem z jednej strony funkcje stricte informacyjno-promocyjne, np. obsługę kuponów rabatowych i promocyjnych, gazetek aż po programy lojalnościowe, a z drugiej strony jest narzędziem wspierającym tradycyjny proces zakupowy. 
Pamiętajmy, że aplikacja w telefonie to nie jest zwyczajny sklep internetowy przeniesiony jeden do jednego ze strony WWW. Interfejsy tego typu aplikacji zazwyczaj znacznie się różnią, dając wrażenie specjalnie przygotowanych systemów sprzedażowych. Jest to naturalne, ponieważ ekran na smartfonie jest dużo mniejszy, a korzystanie z pewnych funkcji (chociażby pisania, nawigacji między oknami) jest znacznie trudniejsze niż na komputerze. Ważny jest tu także odpowiedni dobór samych funkcjonalności. Ich liczba powinna być ograniczona i bardzo dobrze przemyślana, aby całość obsługiwać intuicyjnie. Właśnie to często decyduje o sukcesie konkretnego wdrożenia. 

Zakupy mobilne to przyszłość handlu czy chwilowa moda?
Widać mocny trend, aby upowszechnić takie narzędzia, jednak na polskim rynku w ciągu najbliższych kilku lat to wciąż będzie gadżet. O ile porównywanie cen i inne tego typu funkcje są wartościowe, o tyle jest to rozwiązanie dla osób, które oglądają produkty w sklepie czyli off-line, testują je, a potem chcąc coś kupić taniej, zamykają transakcje zakupu w sieci. 
Dla popularnych, codziennych zakupów wykorzystanie smartfonów to raczej kwestia co najmniej dwóch lub trzech lat. Tyle potrwa, zanim uda się przekonać do nich większą grupę klientów. Musi wzrosnąć kultura e-zakupów, poziom zaufania, a także świadomość możliwości. Potwierdzają to badania Instytutu Żywności i Żywienia, z których wynika, że Polacy praktycznie nie czytają etykiet na produktach. Jest oczywiście pewna grupa klientów „świadomych” – z alergiami czy innymi rodzajami problemów żywieniowych. Ci klienci szukają informacji o produktach i zamiennikach. Świadomość, że można do takiego zadania użyć właśnie telefonu komórkowego, jest znikoma. Najczęściej jedyną informacją o produkcie, której szukamy z wykorzystaniem smartfona, jest cena, czasami opinie i informacje, w którym sklepie można go kupić. Na rynku jest np. kilka aplikacji, które są tzw. listami zakupowymi. Są mniej lub bardziej rozwinięte, pozwalają np. automatycznie zaciągać do pamięci telefonu gotowe przepisy i tworzyć listę składników potrzebnych do ich wykonania.
W najbliższych latach może się to jednak zmienić. Dużym wyzwaniem dla sieci handlowych, a pomocą dla klientów, będzie rozporządzenie Unii Europejskiej nr 1169/2011, które wejdzie w życie 13 grudnia 2014 r. Dokument ten wymusi na e-sprzedawcach prezentowanie danych o produktach spożywczych przed podjęciem decyzji zakupowej w takim samym zakresie, w jakim informacje te są dostępne na opakowaniach. De facto oznacza to przeniesienie całej treści zawartej na opakowaniu w wersji papierowej do wersji elektronicznej. Już dziś obserwujemy powstawanie wielu różnych aplikacji i serwisów internetowych prezentujących informacje o kaloryczności produktów i o ich składnikach. Dopóki nie powstanie spójna, wiarygodna baza danych na temat produktów, oparta o wspólny system identyfikacji, to całość systemu będzie niekompletna. W GS1 Polska rekomendujemy jako podstawowy identyfikator produktu kod kreskowy z opakowania, czyli popularny EAN/GTIN. Dzięki temu skanując kod kreskowy, konsument będzie mógł dowiedzieć się więcej niż z informacji podanych na opakowaniu. Według naszych prognoz liczba osób skanujących kody w poszukiwaniu dodatkowych informacji będzie rosła. Mamy wyniki badań, które przeprowadziło GS1 w krajach zachodnich, z których wynika, że ok. 70% badanych klientów zwraca uwagę na informacje o produkcie i szuka dodatkowych informacji. Być może w naszym kraju konieczne będzie jeszcze edukowanie klientów i ...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy